Tomasz Ćwiąkała o najnowszym nabytku #wislakrakow – Chuca, który to przyszedł z Villarreal

Kilka dni temu, kiedy transfery.info podało, że Chuca (Villarreal) jest blisko Wisły Kraków, napisałem, że będę w szoku, jeśli trafi do Ekstraklasy. Dziś transfer został potwierdzony i tak, cały czas jestem zaskoczony, że ktoś taki zdecydował się na polski klub, który nie gra w pucharach.

Z czego wynika to zaskoczenie? Z kilku spraw. Po pierwsze – do tej pory do Polski trafiali w większości doświadczeni hiszpańscy piłkarze. Tacy, dla których Ekstraklasa była idealną trampoliną przed ostatnim, najwyższym kontraktem w życiu (lub jednym z ostatnich). Chcieli to wykorzystać jak Carlitos, by pomyśleć o pucharach i dostać fajne pieniądze lub przenieść się do egzotyki jak Dani Quintana. Przez rynek hiszpański zostali natomiast tak zweryfikowani, że nie mogli liczyć na coś więcej niż Segunda / Segunda B (co widać po Airamie Cabrerze). Musiałby zdarzyć się cud, by zbliżający się do trzydziestki Hiszpan wyróżniający się w Polsce wrócił do Primera.

Ostatnio w jednym z odcinków na YouTube powiedziałem, że możemy mieć do czynienia z nowym trendem. Tylko w tym oknie do Polski trafiło trzech stosunkowo młodych piłkarzy z Hiszpanii. Jean Carlos – 1996 (Brazylijczyk, ale produkt hiszpańskiego szkolenia), Erik Exposito – 1996 i Chuca – 1997. Oni tym się różnią od „Carlitosów”, że PKO Ekstraklasa ma ich docelowo poprowadzić bardziej do wyników sportowych (np. później transfer do Empoli / Łudogorca / Rosji / Sandhausen / whatever) niż do ostatniego kontraktu. Exposito i Chukę łączy fakt, że tę dwójkę zweryfikowały negatywnie wyłącznie dwa kluby. Macierzyste – Las Palmas i Villarreal oraz później, w ramach wypożyczenia, Cordoba i Elche. Przy sprawnym agencie i chęciach pewnie obaj mogliby liczyć na jeszcze jedną, może dwie próby w Hiszpanii, licząc, że niezły sezon w przykładowym Lugo, Alcorcon czy jakichś rezerwach może ich przetransportować na najwyższy poziom, np. do Osasuny czy Granady. Opcji generalnie mogli mieć sporo. Zdecydowali się jednak na Polskę, co nie ukrywam, że mocno mnie zaskoczyło. Najbardziej w kontekście Chuki.

W tym przypadku mamy więc do czynienia z piłkarzem młodym, który liznął Primera División, Ligę Europy i Copa del Rey w dorosłej drużynie Villarrealu. Wszystko miało miejsce nie dziesięć lat temu, tylko niedawno. W sezonie 17/18. Trenerem „Los Amarillos” był wówczas Javi Calleja, były szkoleniowiec rezerw. Czyli człowiek, który ma chyba najlepsze rozeznanie w canterze Villarrealu. Z jednej strony dobrze to świadczy o Chuce, że dostał awans do drużyny, w której grał Fornals, Rodri, Trigueros, Bacca czy Bakambu i wychodził w „drugiej” drużynie na Ligę Europy. Z drugiej – Calleja musiał jednak uznać, że na najwyższy poziom chłopak się nie nadaje, skoro odesłał go najpierw na to nieudane pół roku w Elche, a teraz pozwolił odejść. Nie każdy może być Rodrim.

W rezerwach, na poziomie Segunda B (czyli ulubionym szczeblu polskich klubów), Chuca rozegrał bardzo dobry sezon 17/18. W 27 meczach grając na środku pola bądź bliżej skrzydła strzelił 6 goli. To uniwersalny piłkarz. W młodych kategoriach późno się rozwijał ze względu na kiepskie wówczas warunki fizyczne (dziś mierzy 1,81 m), by później zyskać miano jednej z perełek Villarrealu. Najbardziej lubi środek pola, ale teoretycznie obskoczy kilka pozycji w ofensywie, co w przypadku Wisły może być wyjątkowo pomocne (na ilu pozycjach można orać tym biednym Boguskim?). Przy stylu Macieja Stolarczyka Hiszpanie generalnie powinni rosnąć. Zalety? Porządna prawa noga, wejście z drugiej linii, bardzo dobry strzał, stałe fragmenty. Wady? Pacheta, trener Elche, odpalił go po pół roku z jedenastej drużyny Segunda División. Wcześniej mówiło się, że może trafić do Realu Saragossa.

Kiedy stało się jasne, że Chuca nie zawojuje Villarrealu, jego agent zaproponował go nie tylko Wiśle Kraków. Dziś dowiedziałem się, że jeden z klubów polskiej Ekstraklasy uznał, że piłkarz ma zbyt wysokie wymagania finansowe + Villarreal oczekuje zbyt wiele za transfer. Nie mam pojęcia, na jakie warunki dogadała się Biała Gwiazda, ale podejrzewam (to już czyste teoretyzowanie), że po pierwsze – Chuca nie gra za frytki, po drugie – mógł dostać obietnicę, że jeżeli rozegra niezły sezon, to nikt nie będzie mu robił problemów z odejściem.

Czy się sprawdzi? Nie dam sobie uciąć ręki ani nawet paznokcia. Dobrze wiecie, że w Ekstraklasie nie ma logiki. W przypadku Hiszpanów zdarza się, że im lepsze CV (Victor Perez), tym większa szansa, że przepadną. Z całej tej grupy, która jednak ostatnio do nas trafiła, Chuca wydaje mi się najciekawszym piłkarzem.

Źródło
#ekstraklasa #pilkanozna